6 maja
2018
“To będzie koniec Davida Haye”

OPUBLIKOWANE PRZEZ Konrad Kryk KATEGORIA: Relacje | None KOMENTARZE

 

Tak mówił w wywiadzie na dzień przed walką Carl Froch. Z tymi słowami można się było nie zgodzić. Przecież David zrzucił kilogramy, świetnie prezentował się na siłowni, całkiem sensownie pokazał się na treningu medialnym, wreszcie – wyleczył uraz ścięgna…

 

Haye miał swoje szanse na otwarcie w walce, ale dosyć późno decydował się na strzały, przedłużał moment uderzenia i Bellew mimo, że nie był szybki, miał okazję na ucieczkę. Timing i nogi – to nie istniało u Davida w O2 Arena, a były to w trakcie jego kariery elementy decydujące o tym, że silne prawe overhandy mogły wejść. Obniżona, szeroka pozycja Hayemakera przy braku gibkości była grabarzem – uderzenia Bombera Haye przyjmował na sztywno. Mimo, że Tony nie ma dewastującego ciosu to kolejne razy czyniły spustoszenie. Demolka nie trwała długo, TKO w piątej rundzie to dla wielu zaskoczenie.

Smutny koniec (?) kariery dawnego mistrza wag cruiser i ciężkiej. Będziemy go pamiętać z walk sprzed lat. Zwycięstw nad Maccarinellim, Wałujewem, Chisorą i Ruizem nikt mu nie odbierze. Szkoda, że nie odbyła się walka z Tomaszem Adamkiem w limicie dwustu funtów, szkoda też odwołanego pojedynku z Tysonem Fury. I wreszcie szkoda, że cały ten okres od czasu kontuzji barku z 2013 roku, czyli 5 lat, to był tylko okres nadziei, zweryfikowanych sobotniej nocy bardzo brutalnie. 3 nokdauny i przerwanie, nie tak wyobrażali sobie ten sobotni wieczór kibice. 2 journeymanów i 2 porażki z rąk “świeżaka” w heavyweight, i to nie najmłodszego – taki jest bilans powrotu zawodnika, który niegdyś zarzekał się, że zdominuje wagę ciężką.

Tony Bellew odniósł wspaniałe, 10. z rzędu zwycięstwo. Dwie wygrane nad Hayemakerem stawiają go na czwartej pozycji w wadze ciężkiej w rankingu Boxrec. Jest to wyśmienite wyjście do negocjacji i perspektywa na naprawdę grubą wypłatę. Oby kolejnym przeciwnikiem Bombera nie był Wilder, o którym zawodnik z Liverpoolu od dawna wspomina. Stawiałem na to, że serce Bellew nie da rady uratować go od nokautu z rąk przygotowanego Hayemakera. Problem w tym, że David jest już cieniem dawnego siebie, a Wilder to pięściarz w swoim prime z zabójczą prawą ręką, zdecydowanie górujący warunkami fizycznymi nad Tonym. Tutaj już żadne sztuczki, ani serce, ani gierki psychologiczne nie pomogą…

Ale czy aby na pewno? Kariera Bombera to naprawdę coś wyjątkowego i chciałoby się, żeby ta magia trwała.

 

A przed nami kolejna bokserska sobota: Jorge Linares vs. Vasyl Lomachenko.

 

 

Źródło zdjęcia: FightHype.com

Be the first to write a comment.

Your feedback