14 października
2018

– Miałem swoje 5 minut, ale nie mogłem z różnych powodów w pełni ich wykorzystać. Wierzę, że to jeszcze nie koniec i szczęście do mnie wróci – mówi Łukasz Maciec, który będzie walczył 26 października z Damianem Ezequielem Bonellim na gali “B.ILO Boxing Night” w Lublinie.

Kilka dni temu minęło 10 lat od zawodowego debiutu Łukasza Maćca (24-3-1, 5 KO). Podopieczny trenera Władysława Maciejewskiego toczył walki w Stanach Zjednoczonych, ale niestety nie doszło do szumnie zapowiadanego przez federację WBC turnieju “The Jose Sulaiman Cup” z udziałem Polaka. Boksował także we Włoszech o pas mistrza Unii Europejskiej kategorii półśredniej z doświadczonym miejscowym pięściarzem Gianlucą Branco. – To było 10 lat pełen różnych zawirowań w mojej karierze sportowej. Nie miałem szczęścia do promotorów, nie było jednej osoby, która poprowadziłaby mnie do bardzo dużych wyzwań. Między walkami zdarzały się długie przerwy, miałem też 2 lata bez jakiegokolwiek występu. Łącznie zmarnowałem 4 lata, czyli niemal połowę czasu od momentu przejścia do grona profesjonalistów. Ale mam nadzieję, że z pomoca promotora Mariusza Grabowskiego jeszcze szczęście do mnie wróci i dostaną poważną szansę zaistnienia w boksie – powiedział Łukasz “Gruby” Maciec. Na gali organizowanej przez szefów Tymex Boxing Promotion lublinianin spotka się z Argentyńczykiem Damianem Ezequielem Bonellim (23-3). Tym samym, którego Maciej Sulęcki pokonał w 3 rundzie na Polsat Boxing Night 7. Argentyńczyk trzy razy lądował na deskach. – Walka walce nie jest równa, słyszałem, że Bonelli zastąpił innego rywala w pojedynku z Maćkiem, ale to nie ma znaczenia. Miałem 5 tygodni na przygotowania i najlepiej jak mogłem je wykorzystałem, chociaż treningi łączę ze współprowadzeniem firmy meblarskiej. Argentyńczyk wygrał 20 walk przez nokaut, a to z niczego się nie wzięło, każdego po kolei musiał wywracać na ringu. To bokser silny, idący jak tur, bije obszernymi cepami na które trzeba uważać. To prawe sierpy są chaotyczne, choć do przewidzenia – dodał Łukasz Maciec, który spotka się z Bonellim w umówionym limicie 72kg. Potem Polak wraca do kategorii super półśredniej. 29-letni Łukasz Maciec ma nadzieję, że po 2-3 walkach pod skrzydłami Tymexu dostanie się do rankingów, a wtedy – jak mówi – wszystko możliwe. – Czasem wystarczy, że promotorzy mistrza świata zadzwonię do ciebie, jako rywala w dobrowolnej obronie… Jestem dobrej myśli, nie kończę kariery. Żałuję takich walk jak z Hugo Centeno Jr, który niedawno boksował o tymczasowe Mistrzostwo Świata. W pierwszym terminie walki byłem w stanie pokonać Centeno. Miałem go podłączonego przy linach po podbródkowym… Ale kiedy jechałem na amerykańskie walki, a trenerzy mówili, że mnie nie poznają, bo tak dobrze wyglądam na sparingach, okazywało się, że pojedynki są odwoływane, przesuwane itd., a turniej WBC całkowicie odwołano. Potem ciężko było utrzymać wysoką dyspozycję i gdzieś szansa uciekała. Drobne rzeczy, a miały wpływ na moje boksowanie. Chcę jeszcze spróbować powalczyć o taki pojedynek życia, prestiżowej federacji – mówi bokser Tymexu. W walce wieczoru 26 października na “B.ILO Boxing Night” Ewa Brodnicka (15-0) będzie broniła pasa Mistrzyni Świata WBO w wadze super piórkowej. Pięściarka promowana przez Mariusza Grabowskiego, która ma za sobą obóz na Florydzie, spotka się z Nozipho Bell (8-1-1) z Republiki Południowej Afryki. W Lublinie wystąpią także Mateusz Rzadkosz (8-0-1) i Kamil Bodzioch (1-0), a zadebiutują bracia Stanisław i Maksymilian Gibadło oraz Rafał Pląder

 

SPONSOR PORTALU

 

 

 

 

Be the first to write a comment.

Your feedback