12 stycznia
2019

 

MO: Dwa tygodnie pozostały do Twojej walki z Geraldem Washingtonem. Obóz przebiega tak jak byś sobie tego życzył?

 

AK: Jestem bardzo zadowolony z obozu, wszystko przebiegło pomyślnie, obyło się bez większych kontuzji. Jestem właśnie na etapie sparingów, pomagają mi Nkosi Solomon – mistrz amatorski na całe USA, Michael Coffie – w boksie zawodowym ma już pięć walk i wszystkie wygrane, oraz oczywiście mój przyjaciel Jarrell Miller. Pomimo tego, że sparuje z Big Baby już ponad 10 lat i znamy się jak łyse konie to wciąż obaj potrafimy siebie zaskoczyć na sparingu. Mamy agresywny styl, idziemy do przodu, każdy chce dominować i przejmować inicjatywę nawet podczas sparingu. Gdybyś miał okazję obejrzeć sparing na żywo…

 

Pewnie byłby lepszy niż niejedna zawodowa walka.

 

Też tak myślę, jesteśmy przyjaciółmi, spędzamy ze sobą dużo czasu, ale obaj wiemy, że im więcej dajemy z siebie na sparingu, tym więcej zyskujemy na przyszłość.

 

Ostatnio opublikowałeś zdjęcie właśnie z wcześniej wspomnianych sparingów. Może to tylko takie złudzenie, ale stojąc obok Millera wyglądałeś jakbyś boksował w cruiser. Jak stoisz z wagą?

 

W tym momencie waga jest dość porównywalna do tej z ostatniej walki, około 263 funtów. Mam jeszcze dwa tygodnie, trzymam się diety, coś na pewno zgubię, docelowo na walkę ma być to około 255 funtów. Tak jak mówisz, kawał konia z Jarrella, on jest naprawdę ogromny(śmiech). Jest pomiędzy nami duża różnica jeśli chodzi o wagę, z tego co kojarzę Big Baby ma teraz około 325 funtów. Zrzuciłem trochę w porównaniu do tego co kiedyś było, stąd pewnie nagle taka rozpiętość. Myślę, że kiedyś nie było widać pomiędzy nami tak dużej różnicy, gdyż ja potrafiłem ważyć około 280, a Miller był trochę chudszy i nosił około 310, to masz różnice 30 funtów, teraz ona wynosi ponad 60.

 

Miller nie waży trochę za dużo?

 

Podczas sparingów czuć tę jego wagę, na mnie może to wielkiego wrażenia nie robi, gdyż przyzwyczaiłem się do jego kilogramów w ringu, ale dla wielu rywali jego gabaryty stanowią ogromny problem. Czy waży za dużo? Pewnie, że nie. Gdyby jego waga powodowałaby to, że brakowałoby mu siły, tlenu, oraz słabo by się poruszał, pewnie z trenerem zadecydowaliby o jej obniżeniu. Spójrz jak on się porusza po ringu, według mnie pracuje na nogach tak jakby ważył 180, a nie 325 funtów.

To tak jak wielu zarzucało mi, że powinienem mniej ważyć, mieć lepszą sylwetkę. Ja naprawdę czuję się dobrze z tą wagą. Myślę, że 255 funtów na walkę to będzie idealna waga dla mnie. Przekonacie się o tym już za dwa tygodnie.

 

Wspominałeś o diecie. Nie raz słyszeliśmy, że Adam Kownacki ma problemy z podjadaniem. Wyeliminowałeś już to, czy wciąż bardzo często sięgasz po słodycze?

 

Jestem człowiekiem i czasami zdarzy się sięgnąć po coś niezgodnego z dietą, ale muszę Ci powiedzieć, że pod tym względem jestem z siebie dumny. W porównaniu do swoich poprzednich przygotowań, zdarza się to bardzo rzadko. Trzymam się kurczowo diety, jem dobre, zdrowe posiłki i obecnie czuję się bardzo dobrze.

 

Jesteś najwyżej notowanym Polakiem w wadze ciężkiej, jak się czujesz w takiej roli?

 

Powiem szczerze, że czuję lekką presję. Wiem jak wiele osób mi zaufało i oni naprawdę wierzą w to, że jestem w stanie zdobyć mistrzostwo świata, a ja zrobię wszystko, żeby do tego doszło. Kiedyś czułem presję, tylko ze względu na to, co wymagałem od siebie, teraz mam za sobą można powiedzieć cały kraj. Zarówno w Polsce jak i w USA mam mnóstwo kibiców. Jeszcze niedawno tylko garstka kibiców w Polsce kojarzyła Adama Kownackiego. Gdy byłem ostatnio w Polsce to dużym zaskoczeniem było dla mnie to, jak wiele osób w centrum Warszawy chce ze mną porozmawiać. Sportowe wyniki prezentuję, jestem otwarty na ludzi, a oni to doceniają co bardzo cieszy. Trzeba sobie szczerze powiedzieć, że walka z Arturem Szpilką to był wielki krok w kierunku popularności. Przyleciał do USA wielki pięściarz, którego kojarzy cała Polska, a zlał go w cztery rundy zwykły grubasek.

 

Pamiętam jak opowiadałeś o tym, że wciąż musisz pracować i nie możesz zająć się w stu procentach boksem. Od kiedy się to zmieniło?

 

Po walce ze Szpilką. Oprócz popularności jaką zyskałem udało się również zaliczyć lekki skok finansowy. Wiadomo, że to nie są pieniądze takie, że zaraz je można zainwestować, ale na pewno pozwoliły na to, aby uwolnić się od pracy na budowie i zająć się tylko treningiem.

 

Wielu pięściarzy dostaje już swoje szanse na walkę o mistrzostwo świata, Ty wciąż czekasz. Chciałbyś już w następnym pojedynku zawalczyć o pas, czy wciąż trzymasz się tego, że dwa pojedynki włącznie z Washingtonem dzielą Cię od wymarzonej walki o tytuł?

 

Myślę, że przed walką o mistrzostwo świata będzie jeszcze jedno starcie. Nawet jeśli chciałbym już w następnej walce zaboksować o tytuł to jest to raczej niemożliwe. Najprawdopodobniej dojdzie do rewanżu Wildera z Furym, Joshua też już ma plany na kwiecień, więc obaj mistrzowie i tak będą wolni dopiero w drugiej połowie roku. Jeśli miałbym tyle na nich czekać, to nie ma sensu pauzować od stycznia. Jeśli dojdzie do tych starć, o których wspominam to mój manager na pewno zorganizuje mi jeszcze jedną walkę po Washingtonie.

 

Czołówka robi się coraz ciaśniejsza. Oprócz Wildera i Joshuy pojawił się Fury, który jak się okazało może być ogromnym zagrożeniem dla obu panów. Pojawił się temat powrotu Władimira Kliczki, mowa o starciu z Dillianem Whytem w kwietniu na Wembley. Wierzysz w powrót Ukraińca?

 

Wydaje się, że tym razem to naprawdę może być prawda. Kliczko w ukryciu pewnie trenuje od dłuższego czasu. Wciąż może być w niezłej formie, jeśli bardzo ciągnie go do boksu to na pewno wróci. Dla kibica powrót Władimira to dobra wiadomość, dla nas pięściarzy to kolejny krok do zawężenia czołówki. Wyobraź sobie, że Kliczko pokonuje Whyta w kwietniu i automatycznie trafia do wąskiego czteroosobowego grona. Jest bardzo ciasno w czołówce, ale to tylko motywuje nas do większej pracy.

 

Na sam koniec. W naszej poprzedniej rozmowie wspominałeś, że jesteś najlepszym pięściarzem wagi ciężkiej na świecie, ale nie wszyscy jeszcze o tym wiedzą. Wymieniając nazwiska z samej czołówki, z kim najciężej byłoby Adamowi Kownackiemu w ringu?

 

Czas to sprawdzić w ringu, a nie się nad tym zastanawiać(śmiech). Czuję się lepszy od każdego z nich, myślę, że już w tym roku będę miał okazję to udowodnić…

 

Rozmawiał: Michał Olżyński

 

 

SPONSOR PORTALU

 

 

 

 

Be the first to write a comment.

Your feedback