9 lutego
2019

Wydawać by się mogło, że najlepsze czasy ma już za sobą. Krzysiek jednak uważa trochę inaczej, stoczył już wiele wielkich walk w swojej karierze, ale wciąż liczy na to, że dostanie jeszcze jedną szansę walki o tytuł. Zapraszam na rozmowę z Krzysztofem “Diablo” Włodarczykiem.

 

MO:W końcu mamy ogłoszenie, 23 marca Łomża, wraca Krzysztof Diablo Włodarczyk. Kiedy poznamy rywala?

Diablo: Sam jeszcze do końca nie wiem z kim będę boksować. Plany są takie, żebym walczył z Lateefem Kayode. Myślę, że w tym tygodniu wszystko się wyjaśni.

 

W czerwcu ubiegłego roku dajesz dobrą walkę z Durodolą, zaostrzasz apetyty kibiców, którzy liczą na klasowej światy rywala po czym przychodzi Al Sands i pada w drugiej rudzie po lewym prostym.

Wybierając Sandsa nie wiedzieliśmy, że walka będzie podobna do tej z Adamem Gadajewem. Wszyscy wiedzą, że słynę z dobrego lewego prostego, ale to raczej nie był cios nokautujący. Zawodnik wyższej klasy po przyjęciu tego lewego jedyne co by zrobił to pomyślał w głowie, że trzeba się bardziej skupić i  uważać na ten lewy. Boksuje już 24 lata i przyznam, że ten zawodnik powinien być lepszy, aczkolwiek dyspozycja rywala nie jest zależna od nas. Sands dostał propozycję, zapewniał, że będzie w pełni przygotowany, że da dobrą walkę. Przecież nikt nie będzie siedział z nim w USA i sprawdzał czy rzeczywiście robi przygotowania. Skończyło się jak skończyło, jednakże jest jedno usprawiedliwienie dla tego chłopaka, on doznał poważnego krwotoku zaraz po tym ciosie. Krew polała się tam konkretnie, co też było ciekawe, bo raczej cios nie zapowiadał takich obrażeń.

 

Wielu kibiców uważa, że Diablo już nic ciekawego w ringu nie pokaże. Ty uważasz trochę inaczej.

Mam już 37 lat, ale wciąż potrafię boksować. Wydaje mi się, że walka z Durodolą to pokazała. Przeciętny Kowalski powie, że krew się nie polała, nogi nie połamały, że było nudno. Kawał dobrego, mądrego boksu było w tej walce.

 

Ty wciąż myślisz o walce o mistrzostwo świata.

Oczywiście, że myślę. Dlaczego miałoby do takiej walki jeszcze nie dojść? Jestem wysoko w rankingach, w ubiegłym roku występowałem w WBSS, jestem rozpoznawalny na świecie w junior ciężkiej. Najpierw dobra walka w Łomży, wciąż jest pomysł na wizytę w Moskwie u Lebiediewa, cały czas jest pomysł na walkę z bratem Kubrata Pulewa. Jest wiele opcji i propozycji na dużą walkę, jeśli zakończy się ona dla mnie pomyślnie to czemu miałbym nie dostać walki o tytuł? Jestem dobrej myśli.

 

Słyszałeś o sytuacji Krzysztofa Zimnocha?

Nie czytałem, ale słyszałem o głodówce, trzech milionach i paru innych rzeczach. Ciężko mi to jakkolwiek komentować, nie bardzo wiem do czego zmierza w tym momencie Krzysiek, ale nie wygląda to dobrze. Niektórym to w ogóle brakuje pokory i dopóki nie dotkną dna nie zauważą swoich błędów.

 

Przypomniało mi się jak w ubiegłym roku Adam Balski głośno mówił o potencjalnej walce z Tobą.

Mówił, że jest już gotowy, że chciałby ze mną zawalczyć. Sam też kiedyś byłem młody i ja rozumiem te przerośnięte ambicje wielu pięściarzy, ale na taką walkę też trzeba sobie zasłużyć, a ostatnie jego starcie pokazało, że do walki ze mną jeszcze długa droga. Powiem tak – Adaś weź się za trening, a nie za gwiazdorstwo. Jeszcze to podnoszenie rąk w tej ostatniej rundzie walki z Radczenką…

 

Czyli oglądałeś walkę Balski – Radczenko.

Rzuciłem okiem. Nie mogę zrozumieć tego zachowania w ostatniej rundzie, podnoszenie rąk, robienie dziwnych min, na własne życzenie stracił trochę zdrowia w tej ostatniej rundzie. Nie chcę już dodawać, że ja biję dużo mocniej od Radczenki.

 

Dlaczego nie doszło do twojej walki z Nikodemem Jeżewskim? Finansowo oferta była niezbyt atrakcyjna?

Były rozmowy z promotorem Nikodema, dostaliśmy dość dobrą ofertę, bodajże 35 tysięcy dolarów za walkę, więc finansowo była naprawdę w porządku. Bardziej chodziło tutaj o telewizję. My boksujemy w TVP, oni w Polsacie. Dostaliśmy ofertę na walkę u nich na gali, oznaczałoby to mój występ na Polsacie, co w obecnej sytuacji raczej nie jest możliwe. Myślę, że gdyby nie ta kwestia to mogłoby do tej walki dojść, ale w pewnym sensie na moich warunkach. Bez dwóch badań antydopingowych, przed i po walce nawet bym się na to nie zgodził. Z miłą chęcią sam bym za takie badania zapłacił, byle tylko mieć pewność, że mój rywal jest czysty.

 

Mairis Briedis – Krzysztof Głowacki 15 czerwca w Rydze.

Briedis nie zaprezentował niczego specjalnego w walce z Gevorem, zaś Krzychu poprowadził walkę z Własowem tak jak to sobie zaplanowali z trenerem. Jedyne czego zabrakło to nokautu, bo myślę, że było na to miejsce. Widzę Krzyśka w finale tego turnieju.

 

Oglądałeś walkę Mariusza Wacha z Arturem Szpilką.

Pewnie, że oglądałem. Jak spotkam Mariusza to mu nakopie do…(śmiech) Nie mogę zrozumieć jak on dopuścił do przegrania tego pojedynku. Dlaczego nie ruszył na niego szybciej? Przecież to, co zrobił w 10 rundzie, mógł zrobić pięć rund szybciej. Zabrakło niewiele, oby Mariusz wyciągnął z tego poważne wnioski i w następnej walce po prostu bił. Przy jego gabarytach wcale nie trzeba uruchamiać ostro prawej ręki. Wystarczy, że będzie szedł na przeciwnika, tłamsił go samą lewą ręką i gdzieś w końcu trafi. Adam Kownacki według mnie ma lżejszą rękę od Wacha, a co potrafił zrobić Szpilce?

 

Wiem, że pewnie nie chcesz zbytnio o tym rozmawiać, ale muszę spytać. Walka z Arturem jest w ogóle możliwa?

Powiedziałem niedawno, że tak. Teraz Łomża, później kolejna walka i możemy się spotkać pod koniec roku. Jeśli dogadam się z Andrzejem Wasilewskim to do tego starcia dojdzie. W pewnym sensie zależy mi na tej walce. Ten człowiek od dawna zbyt dużo mówi, najwyższy czas, aby te jego słowa zweryfikować. Aktualnie mam inne plany i cele do zrealizowania, ale chciałbym, żeby pod koniec roku rzeczywiście doszło do walki.

Rozmawiał: Michał Olżyński

 

 

SPONSOR PORTALU

 

 

 

Be the first to write a comment.

Your feedback