7 sierpnia
2019

Robert “Mr KO” Parzęczewski (23-1, 16KO) powróci na ring już 4 października podczas gali Tymex Boxing Night w Częstochowie. Rywalem Polaka będzie Patrick Mendy (18-14, 1KO) – twardy brytyjczyk pochodzący z Gambii. Mendy to wydaje się idealnie skrojony rywal na obecną chwilę dla Parzęczewskiego. Jego rekord może nie powala, ale tylko raz w karierze przegrał przed końcem czasu, a było to w walce z obecnym mistrzem świata – Callumem Smithem (26-0, 19KO). Czy “Mr KO” pójdzie w ślady Smitha i zdoła skończyć przed czasem rywala? Tego dowiemy się na gali 4 października w Częstochowie, a teraz zapraszamy na wywiad z pięściarzem Tymexu.

 

 

Obserwując twoje media społecznościowe można było zauważyć sporą ilość zdjęć z wakacji. Ostatni wypoczynek przed obozem do październikowej walki?

 

W zasadzie nie były to takie pełne wakacje, to zaledwie parę dni podczas których mogłem nabrać świeżości i energii do przygotowań. Moje przygotowania do walki ciężko nazwać typowo obozem, bo w zasadzie to ja trenuje przez cały rok. Staram się nie schodzić z wysokich obrotów i trzymać formę cały czas. W okresie gdy nie mam zaplanowanej walki to moje treningi specjalnie się nie różnią, poza tym, że podczas obozu dochodzą sparingi. Jakoś tak już mam, że nigdy nie dochodzi u mnie do typowego dla wielu zawodników roztrenowania.

 

Za około miesiąc pewnie rozpoczniesz sparingi. Wraz z trenerem macie już wybranych zawodników, którzy pomogą ci w przygotowaniach?

 

Wstępnie kogoś już wybraliśmy, ale cały czas kompletujemy pełną ekipę. Mój promotor – Mariusz Grabowski wraz z matchmakerem Robertem Krzakiem pracują nad tym, aby to byli sprawdzeni i przydatni sparingpartnerzy.

 

Twoje ostatnie walki to dość szybkie nokauty. Przeciwnicy zwykle nie dają ci wielu rund, a głosy są takie, że powinieneś w końcu z kimś dłużej poboksować. Tym sugerowaliście się wybierając rywala? Patrick Mendy tylko raz w karierze przegrał przed czasem.

 

Dokładnie takie było założenie, aby rywal w Częstochowie dał mi trochę cennych rund. Pewnie, że to przyjemność wejść do ringu i szybko rozprawić się z rywalem, ale jestem coraz bliżej dużych walk, dlatego również uważam, że potrzebuję trochę więcej rund. Wkrótce przyjdą większe wyzwania, a ja nawet dobrze nie znam siebie i swoich zachowań podczas długiego, męczącego, trudnego pojedynku. Nie pamiętam kiedy znajdowałem się pod presją, czy w defensywie na tle ofensywnego rywala, dlatego nie ukrywam, że przed pojedynkiem z najlepszymi potrzebuję jeszcze trochę ringowego doświadczenia.

 

Co wiesz o swoim przyszłym rywalu?

 

To bardzo śliski i nieprzyjemny zawodnik. Zauważyliśmy z trenerem, że bardzo lubi półdystans i tam czuje się najlepiej, dlatego głównym założeniem będzie to, żeby nie pozwalać mu na skracanie dystansu czy klincz. Jest bardzo twardy, dlatego tak jak wspominałem na górze, liczę, że da mi parę rund, w których będę mógł go sobie rozpracować. Oczywiście to, że tylko raz w karierze przegrał przez nokaut wcale nie świadczy o tym, że ze mną jest w stanie wytrzymać pełen dystans. Tylko Callum Smith zdołał go znokautować, ale liczę na to, że w październiku Mendy dopisze do swojego rekordu drugą przegraną przed czasem.

 

Patrick Mendy był pierwszym wyborem, czy były przymiarki do innych rywali?

 

Było parę nazwisk, które w końcu nie zostały wybrane, w zasadzie z różnych względów. Mam świadomość tego, że w Polsce nie stać nas na każdego rywala i nie można wybierać sobie każdego, dlatego z obecnego rywala jestem bardzo zadowolony.

 

To nie pierwszy raz kiedy będziesz boksował przed własną publicznością. Znany jesteś z tego, że na halę przyciągasz naprawdę sporą ilość kibiców. Tak będzie i teraz?

 

Cieszę się bardzo, że znów mogę boksować u siebie. Może nie wyglądam na takiego, ale ja nie wstydzę się kamer, dużej grupy fanów i nie odczuwam presji w takim momencie. To wszystko dodatkowo mnie tylko nakręca, dlatego zawsze u siebie w mieście daję z siebie maksymalnie dużo, bo wiem, że mam za sobą sporą rzeszę znajomych i fanów, którzy przychodzą mnie dopingować.

 

To będzie twój ostatni pojedynek w roku, czy możemy spodziewać się Roberta Parzęczewskiego jeszcze dwa razy w ringu w 2019r?

 

Po udanej walce z Mendy’m chciałbym jeszcze raz pojawić się w ringu pod koniec roku. Z każdym obozem i walką czuję po sobie, że rozwijam się w dużym stopniu, dlatego szybkie, ponowne starty bardzo mi pasują. W przeciągu roku chciałbym pojawić się na jakiejś większej gali w Anglii czy w USA. Oczywiście wszystko zależy od mojej dyspozycji, jeśli poczuję się na siłach to spróbujemy z promotorem zorganizować jakiś większy pojedynek, ale muszę być w pełni gotowy na takie wyzwanie. Jeśli już pojadę boksować do USA to nie po to, żeby ładnie przegrać, tylko zaskoczyć i wrócić z wygraną.

 

Może zanim wyjazd do USA to pojedziesz do naszych zachodnich sąsiadów?

 

Z największą przyjemnością pojechałbym na przykład do Dominika Boesela, ale wiem, że do takiej walki nie dojdzie bo po prostu mnie nie zaproszą. Na przestrzeni ostatnich walk zauważyli mój rozwój, dlatego po co mieliby zapraszać do siebie Polaka, który odbierze im pas? Na razie jednak skupiam się na końcówce tego roku i dwóch ważnych pojedynkach, które przybliżą mnie do udanego 2020 roku.

 

Bilety na galę Tymex Boxing Night: https://www.ebilet.pl/sport/sporty-walki/boxing-night/

 

 

SPONSOR PORTALU

 

 

 

Be the first to write a comment.

Your feedback